Kraków w ferie

Wycieczka w ferie z młodszą siostrą. Najpierw była przejażdżka pendolinem (och, och, te opływowe kształty i komfort jazdy, tylko snapchat jak na złość nie chciał pokazywać odpowiedniej wartości na filtrze z prędkością i cały czas wyświetlało się "0 km/h"), potem pierwszy obwarzanek (mniam, mniam, nawet Agnieszka Mały Wybrzydzacz dała ...

Helsinki

O barbarzyńsko wczesnej porze wychodzę z hostelu, którego chyba jedyną zaletą było położenie, bo znajdował się bardzo blisko portu, gdzie miałam wsiąść na prom do Helsinek. Akurat wschodziło słońce, więc widoki nad wodą były niesamowite, a Tallin wyglądał tak ładnie, że aż żal było go opuszczać. Z drugiej strony byłam ...

W Amsterdamie

Z Maastricht do Amsterdamu przyjechałyśmy pociągiem, obserwując przesuwający się za oknem płaski krajobraz, co przypomniało mi przechwałki współlokatora naszej couchsurfingowej hostki, który będąc Holendrem z krwi i kości, próbował nasz przekonać, że znajdujące się w pobliżu ich miejsca zamieszkania 300-metrowe wzgórze, to jedna z większych atrakcji w okolicy. Gdy znudziło ...

Kolorowy Luksemburg

Dziś zapraszam Was na spacer po Luksemburgu, ale zanim go rozpoczniemy, nadszedł wreszcie czas na odpowiedź na pytanie, które na pewno nie daje Wam spać po nocach: co robi Wandzia latem? ;) A więc w lipcu pracuje jako summer au pair pod Madrytem (wkrótce więcej na ten temat). :) Oczywiście, jakoś musiała ...

Z wizytą w Toledo

Wycieczka do Toledo była drugą (i ostatnią ;) ), na którą wybrałam się ze swoją host rodzinką. Miasto to było kiedyś stolicą Hiszpanii i zachowało swoją malowniczą kamienną architekturę. Mieliśmy duże szczęście, bo pogoda akurat dopisała i... było pochmurnie. ;) W przeciwnym razie usmażylibyśmy się zapewne na skwarki, bo w Toledo z racji ...

Rygge, czyli o tym, jak fiordy nie jadły mi z ręki

Podsumowanie jednodniowej wycieczki do Norwegii Zwiedzanie nowej filharmonii w Szczecinie: tak. Pierwsza wizyta na lotnisku Szczecin-Goleniów: tak. Trzygodzinne opóźnienie lotu z powodu wiatru: tak. Zwiedzanie Oslo: nie. Utrata kasy wyłożonej na bilety na autobus z Rygge do Oslo i z powrotem: tak. Wycieczka alternatywna w okolice lotniska: tak. Chęć powrotu ...

Barcelona - Montjuïc i Park Güell

Dzień zaczynamy od wspinaczki na wzgórze Montjuïc, które nie jest zbyt wysokie, ale mimo to, wędrując w górę, zgodnie ustalamy, że dziś jest chyba goręcej niż wczoraj. ;) Po drodze mijamy wioskę olimpijską wybudowaną na olimpiadę w 1992 roku, a potem docieramy do cmentarza. A ja całkowicie się nim jaram, bo ...

Madryckie Lavapiés - sztuka uliczna w blasku słońca

Moja chętka na sztukę uliczną nie została zaspokojona po wizycie na El Rastro, postanowiłam więc przyjrzeć się sprawie jeszcze raz i dokładnie ją wygooglać. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że wystarczyłoby, gdybym zboczyła trochę z trasy, wędrując między straganami największego pchlego targu w stolicy Hiszpanii, i weszła w którąś z ...

Cobh (An Cóbh)

Jadąc do Cobh, nie miałam wielkich oczekiwań. Namówiła mnie koleżanka, która akurat zwiedzała Irlandię i w sumie pojechałam tam tylko po to, żeby spędzić z nią czas, bo w tym momencie mojego pobytu na Zielonej Wyspie wiedziałam już, czego można się (nie) spodziewać po tamtejszych miastach.

Finisterre - Muxía (28 km)

Budzimy się dość późno i późno wyruszamy do Muxii. Friedrich jeszcze śpi, więc zostawiamy mu tylko list przytwierdzony do parasola, który wczoraj znalazł, rzucamy pożegnalne spojrzenie na naszą plażę i rozpoczynamy wędrówkę. Idziemy i idziemy, po drodze jest bardzo mało źródełek, więc po pewnym czasie umieram z pragnienia. W połowie ...

Nowa Huta i Kopiec Wandy

Kiedy jedna wizyta w Krakowie nie starcza na to, żeby zobaczyć wszystko to, co się chciało, co należy zrobić? Wybrać się jeszcze raz!

Ostatni wieczór w Belgradzie

Tytułowy ostatni wieczór w Belgradzie wykorzystałam na zwiedzenie tego, czego jeszcze nie widziałam i pożegnalny spacer po mieście. Odwiedziłam więc ulicę, gdzie spotykała się dawna belgradzka bohema , powłóczyłam się trochę po Kneza Mihailova oraz udałam się na jeden z mostów, by podziwiać stamtąd widok na miasto. ;)

Torino di Sangro. Rowerem po okolicy

Ostatni dzień pobytu we Włoszech mogliśmy przeznaczyć na to, na co tylko mieliśmy ochotę. A że tego akurat dnia pogoda była ładna, to postanowiliśmy grupowo wybrać się nad morze i wykąpać. Ostatecznie, oczywiście, byłam jedyną dziewczyną, która wskoczyła z chłopakami do wody - jak dla mnie zimno nie było wcale, w ...

Czar Wilna

To była moja druga wizyta w Wilnie, ponieważ stolicę Litwy miałam okazję odwiedzić jeszcze w podstawówce. Z tamtej wycieczki zapamiętałam głównie urocze kamienice, w których odmalowany był tylko parter, bo tam właśnie mieściły się sklepy, mnóstwo niesamowitej sztuki ulicznej oraz uprzejmych mieszkańców, którzy, widząc turystę robiącego zdjęcie choćby głupiej rynnie ...

Bolonia

Swój pobyt w Bolonii zaczęłam od... około kilometrowego spaceru z lotniska do najbliższego przystanku autobusowego. :D Oczywiście nie oznacza to, że nie ma żadnego transportu spod terminalu - jest on po prostu niebotycznie drogi, a mnie zależało na jak najtańszym dojeździe do miasta. Bo im tańszy bilet, tym więcej gelato można ...

Budapeszt

Budapeszt był tak dawno (złota węgierska jesień, te klimaty), że zgubiłam gdzieś moje notatki. Tak więc zostawiam Was ze zdjęciami, bo za nic nie mogę sobie przypomnieć, co tam w tych notatkach było. ;) Dwa dni z turo rudi, kurtoszkalaks, langoszem, kolorowymi liściami i deszczem.

Praga

Najpierw dostaje się newsletter promocyjny Simple Express. Potem proponuje się wyjazd swojej najlepszej towarzyszce podróży. Potem kupuje się bilety na tradycyjną wycieczkę na Dzień Wagarowicza (poprzednim razem - Szwajcaria). A po pół roku jest się w drodze. :D

Berno, czyli spokojna stolica-niestolica Szwajcarii.

Berno to zabawne miasto. Niby jest stolicą Konfederacji Szwajcarskiej, ale właściwie pełni tylko jej funkcję. W zasadzie to duża miejscowość, a jednak panuje tu dosyć małomiasteczkowa atmosfera –wszystko pewnie przez to, że o berneńczykach mówi się, że są najwolniejszymi Szwajcarami. Trochę niby Porto (ze względu na mosty), trochę jakby Bolonia ...

Hala Stulecia i Ogród Japoński we Wrocławiu

Mój samolot z Bolonii lądował we Wrocławiu, więc umówiłam się z mamą i siostrą, że mnie tam odbiorą, a potem pójdziemy coś pozwiedzać. Zaplanowałam więc wizytę w Hali Stulecia, bo bardzo żałowałam, że podczas poprzedniej wizyty w stolicy Dolnego Śląska nie udało mi się jej zwiedzić dokładniej. Z niewielkimi kłopotami ...

Pożegnanie z Madrytem

Po czym poznaje się najukochańszą host rodzinkę na świecie? Po tym, że na tydzień przed twoim wyjazdem (a trzy po przyjeździe) pytają, czy masz plany na swój ostatni wieczór w Madrycie, bo oni chętnie gdzieś by cię zabrali.

Wiosenna wizyta w Groningen.

Do Groningen przyjechałyśmy blablacarem, a potem znalazłyśmy uroczą kamienicę nad kanałem, gdzie mieszkała dziewczyna ze Szwecji, która zgodziła się nas przenocować po moim ogłoszeniu na grupie EVS-Couchsurfing. Byłyśmy pierwszymi gośćmi w mieszkaniu, które od niedawna wynajmuje ze swoim chłopakiem i nieźle się musiałyśmy nagadać, bo oboje byli raczej małomówni.

Sztuka uliczna w Berlinie

Korzystając z wolnego po świętach wielkanocnych, wybrałam się do Berlina, żeby odwiedzić stare śmieci. Sporo się w mieście zmieniło, tylko nie wiem, czy na lepsze. W Mauerparku zauważyłam dużo więcej niż kiedyś odpadków porozrzucanych na trawnikach, a budowa bloku na miejscu East Side Gallery ruszyła pełną parą. Z drugiej strony ...

Irlandia - Crosshaven (Bun an Tábhairne)

Pierwszą rzeczą, którą spakowałam, jadąc do Irlandii, były treki. Zielone wzgórza, owce i morze coś, co wybitnie kojarzyło mi się z pieszymi przechadzkami. Ale kiedy zaczęłam czytać o Zielonej Wyspie, nie znalazłam zbyt wielu informacji na temat szlaków dla piechurów. Generalnie było jednak dosyć trudno znaleźć sensowne treści na temat ...
Strona 1 z 2
1, 2