POLUB NAS

Zakochałam się w Andorze

Andora Europa Narty

Lut 01, 2016, 23:19 0 4 Narty

 
Zakochałam się w Andorze……malutkim kraju w sercu Pirenejów, gdzie tras narciarskich jest więcej niż asfaltowych dróg, a dzieci do końca szkoły średniej uczęszczają obowiązkowo na przedmiot „Narciarstwo” – w sezonie minimum dzień w każdym tygodniu!

Zaczęło się w 1957 roku. To wtedy pewien andorski zawodnik alpejskiego Pucharu Świata na pastwisku w pobliżu miejscowości Pas de la Casa wybudował pierwszy wyciąg talerzykowy. Jego kraj wystartować miał w nader trudnej konkurencji, jaką jest w Europie branża turystyki narciarskiej.

Dziś ultranowoczesne stacje zimowe z setkami kilometrów tras, oferujące atrakcje dla każdego amatora, ridera i zawodnika, nowoczesne hotele (oraz, co nie mniej ważne, prowadzące do ośrodków świetne drogi) obrosły dwie główne andorskie doliny – Grandvalirę i Vallnord. A ów mały kraj awansował do czołówki tej branży: może szczycić się kurortami o najwyższym europejskim poziomie, w których nadto wciąż panuje górski charakter.

GORSKIE PAŃSTWO BEZ KOLEI

Andora zajmuje 468 km2, czyli mniej niż wynosi powierzchnia Warszawy. Średnia wysokość nad poziomem morza to 1996 m. Ze względu, że jest to rejon niezwykle górzysty (samo serce Pirenejów), ciężko uświadczyć większych połaci płaskiego terenu. W położonych w dolinach miasteczkach budynki niemalże wyrastają ze skał. Głównym budulcem od wieków jest kamień. Mocno przywiązani do tradycji Andorczycy dbają o jednolitą stylistykę architektoniczną lokalnych miejscowości. Kamienne budynki stają się momentami ledwo widoczne na tle skalnych półek i ścian. Natomiast w samej stolicy podziwiać można również perełki architektury współczesnej, na których budowę Andora nie szczędzi pieniędzy.

Państwo nie ma linii kolejowej oraz lotniska dla samolotów, lecz można się po nim poruszać dobrze rozwiniętą siecią dróg, z których znaczna część wiedzie tunelami bądź dumnie wiszącymi nad dolinami estakadami. Można też podziwiać rondo na estakadzie, które wyposażone zostało w specjalne zatoczki do… zakładania łańcuchów. Brak lotniska rekompensują zaś dwa komercyjne lądowiska dla helikopterów.

RAJ Z ZABYTKAMI

Legenda głosi, że Księstwo Andory stworzył w 805 roku naszej ery Karol Wielki w podzięce tamtejszej ludności za pomoc w walce z Saracenami. Pierwsze wzmianki na temat Andory w dokumentach historycznych pochodzą jednak z 839 roku n.e. Na przestrzeni wieków znajdowała się pod wpływem biskupów hiszpańskich i władców francuskich. Oto bowiem podpisanym w XIII wieku paktem Pareatges ustanowiona została wspólna suwerenność biskupa hiszpańskiego Urgell oraz francuskiego hrabiego Foix.

Dziś na czele Andory formalnie nadal stoją biskup Urgell oraz Prezydent Republiki Francuskiej, tyle że pełnią oni jedynie funkcje reprezentacyjne. Kraj jest monarchią konstytucyjną. Dzięki górskiemu położeniu ominęło go wiele zawieruch wojennych, czego następstwem jest zbiór fantastycznie zachowanych romańskich zabytków sakralnych, kościołów, kaplic i klasztorów, rozrzuconych po andorskich dolinach.

Andorę zamieszkuje 20 tysięcy rdzennych mieszkańców. Reszta to przyjezdni, głównie Francuzi i Hiszpanie, ale nie tylko. Ci najbardziej cierpliwi czekają na paszport andorski i po 25 lat, dlatego niewielu obcokrajowców posiada prawo głosu w wyborach oraz nabywania ziemi i posiadłości. Gwarancją otrzymania andorskiego paszportu nie jest nawet, niestety, małżeństwo z Andorczykiem bądź Andorką.

Fantastyczna organizacja i niesamowite poczucie patriotyzmu, dają Andorczykom idealne warunki do życia. Mały, górski kraj wynagradza zaangażowanie swoim mieszkańcom poprzez zerowe bezrobocie, bardzo niskie podatki i płacę minimalną na wysokości 1500 euro miesięcznie. Andorczycy kształcą się na uniwersytetach w całej Europie, a głównie we Francji i Hiszpanii, natomiast po zakończeniu edukacji w znacznej większości wracają do kraju. Dlatego nie ma cienia fałszu w tezie, że przeciętny Andorczyk jest dobrze wykształcony i bogaty.

Co też znamienne, 80 proc. PKB (czyli 20 tys. euro na mieszkańca) to wpływy z prężnie rozwijającej się turystyki. Dość powiedzieć, że niewielką Andorę odwiedza rocznie 9 milionów turystów. Poza tym Andora jest rajem podatkowym, co zachęca do lokowania kapitałów w lokalnych bankach oraz rozwoju handlu w strefie wolnocłowej.

NARCIARSKIE KOŁO

Kołem napędowym rozwoju turystyki w Andorze jest oczywiście narciarstwo. Ze względu na śródziemnomorski klimat, śnieg pada tu nadzwyczaj obficie, co zresztą pozwala zrekompensować brak lodowców. Równocześnie poza owymi śnieżnymi dniami, przez pozostałe trzysta w roku świeci słońce.

Przełom w rozwoju infrastruktury narciarskiej Andory nastąpił w 2007 roku, kiedy ogromnym nakładem zbudowano praktycznie od nowa dwa ośrodki zimowe – Grandvalira oraz Vallnord. Skądinąd do ich otwarcia Andora przygotowywała się długo, szkoląc kadrę w największych kurortach narciarskich na świecie. Efektem są świetnie prosperujące kurorty, które standardem przewyższają wiele spośród alpejskich.

Gdyby chcieć krótko opisać różnice pomiędzy Grandvalirą i Vallnord z pewnością byłyby to rozmiar (Grandvalira jest bowiem znacznie większa), ale i krajobraz. Doliny Vallnord mają bardziej górski charakter, podczas gdy Grandvalira to w dużej mierze olbrzymie połacie otwartych obszarów. Jednak w każdym z ośrodków dostępne są trasy o każdym poziomie zaawansowania.

SZEŚĆ DOLIN GRANDVALIRY

Grandvalira składa się z sześciu dolin, których zbocza pokryte są w sumie 210 km tras narciarskich. Każda z dolin jest bezpośrednio połączona z leżącą u jej stóp miejscowością i oznaczona na mapach osobnym kolorem (skądinąd fantastycznie opracowana ikonografia ułatwia poruszanie się między licznymi wyciągami i trasami).

Zaczynając od Encamp 1300, położonego najniżej, tuż nad stolicą Andorra La Vella, narciarze mogą bezpośrednio dostać się do samego centrum kompleksu Grandvalira, korzystając z najdłuższej ponoć w Europie kolei gondolowej Funicamp.

Na szczycie Funicamp zlokalizowane jest największe w Andorze przedszkole narciarskie, które oferuje całodzienne programy dla dzieci, łączące szkolenia na stoku oraz zabawę wewnątrz budynku. O wyznaczonych godzinach instruktor zabiera dziecko na zajęcia, po czym po skończonych lekcjach odprowadza na dalszą część programu do sal przedszkolnych. Instruktorzy mówią w wielu językach, między innymi po polsku, dlatego nie ma obawy o komunikację z dzieckiem.

Następną miejscowością kompleksu Grandvalira to Canillo 1500. Stąd rusza kolejna gondola, która umożliwia osobom zakwaterowanym w tym rejonie dostęp do pozostałych tras. Na stokach samego Canillo najlepiej czuć się będą początkujący oraz rodziny.

Wyżej trafimy do oznaczonego na mapach kolorem różowym El Tarter 1710. To z kolei miejsce idealne głównie dla miłośników narciarstwa freestyle’owego i snowboardingu. Znajduje się tutaj olbrzymi snowpark, który zapewnia atrakcje dla riderów na każdym poziomie. Uwagi godna jest również Freestyle Academy, która prowadzi szkolenia zarówno dla narciarzy, jak snowboardzistów. El Tarter oferuje również dużo łatwo dostępnych z wyciągów terenów do jazdy pozatrasowej.

Kolejną miejscowością na mapie Grandvaliry, tym razem w kolorze fioletowym, jest Soldeu. Jego zaletą jest lokalizacja w samym sercu kompleksu, dzięki czemu po wyjechaniu na górę łatwo przemieszczać się w dowolną ze stron. Warto wszak pamiętać, że przejechanie tam i z powrotem pozostałych pięciu dolin w ciągu jednego dnia może okazać się sporym wyzwaniem, szczególnie dla osób, które poruszają się po śniegu trochę wolniej.

Poza fantastycznie przygotowanymi trasami, Soldeu oferuje takie atrakcje, jak trasę olimpijską, która może być w całości podziwiana ze spa najdroższego w Andorze hotelu – Hermitage. W Soldeu koncentruje się nocne życie Grandvaliry. Prócz popularnych miejsc dla turystów, można też znaleźć tam lokalne bary, w których bawią się miejscowi instruktorzy oraz zawodnicy – często niesamowicie utalentowani riderzy.

Grau – Roig 2120 jest jedyną stacją w Grandvalirze bez klasycznego centrum miejskiego. Stanowi zatem idealną propozycję dla szukających spokoju i ciszy. Z Grau – Roig do Pas de La Casa 2100 prowadzą trzy drogi. Jedna z nich wiedzie oczywiście stokami narciarskimi. Druga – krętą drogą przez wysoką przełęcz pomiędzy dwiema miejscowościami. Trzecią jest tunel powstały jako alternatywa dla tej drugiej ze względu, że po dużych opadach śniegu przełęcz często bywa zamknięta. W Pas de La Casa bawi się wielu Francuzów, gdyż jest to ostatnia miejscowość tuż przy granicy andorsko-francuskiej.

Grandvalira szczyci się 118 nartostradami, z czego znaczna większość to niebieskie i czerwone. Z każdego miejsca wydostać się można łatwymi wariantami, dlatego jest to raj dla lubiących spokojnie podróżować po pięknych widokowo, ale niezbyt trudnych technicznie trasach. Oczywiście bardziej wymagający również znajdą wiele możliwości.

W każdej ze stacji jest mnóstwo barów i restauracji odpowiadających różnym, nawet najbardziej wybrednym, gustom. Wypożyczalnie sprzętu oraz szkoły narciarskie są dostępne na każdym kroku, a trzy ośrodki freestylowe gwarantują zabawę freestyle’owcom i snowboardzistom (jeden z nich otwarty jest, co ciekawe, jedynie w nocy, co pozwala na jazdę i tricki w szczególnej scenerii sztucznego oświetlenia).

WYZWANIE VALLNORD

Vallnord, składające się z trzech sektorów: Arcalis, Arinsal oraz Pal, jest regionem zdecydowanie mniejszym, ale trudniejszym.

Arcalis na końcu doliny Ordino (jest ostatnim punktem, do którego dociera lokalna wąska droga, chyba najpiękniejsza w Andorze) oferuje najwięcej tras alpejskich – nie dość, że fantastycznych, to jeszcze z niesamowitymi wysokogórskimi widokami. Jest to również przednia arena dla freeriderów. To tu na jeden ze szczytów można dostać się krzesełkami, których bramki opatrzone są napisem: „for freeriders only”. Z wierzchołka prowadzi wprawdzie wąziutka wyratrakowana nitka, ale z całej reszty zbocza każdy korzysta według własnego uznania. Nie bez powodu właśnie tu odbywa się jedna z edycji prestiżowych zawodów Freeride World Qualifier.

Wielkim atutem Arcalis jest też jego atmosfera: tworzą ją m.in. niewielkie wioski z tradycyjnymi andorskimi zabudowaniami.

Wiele możliwości do uprawiania narciarstwa pozatrasowego jest także w Arinsal. Atrakcją jest tam nadto popularna trasa The Marrades – ma ponad 1000 m deniwelacji i zjechać nią można do samego centrum miejscowości, które jest również centrum życia nocnego w tym rejonie Andory. Prócz wariantów o najwyższym stopniu trudności są tam też jednak i nartostrady bardziej przystępne, a koleją gondolową można dostać się do trzeciego z obszarów Vallnord, czyli Pal, który już idealnie nadaje się dla rodzin oraz początkujących.

WSZYSTKIE DROGI PROWADZĄ DO ANDORY

Wiele możliwości do uprawiania narciarstwa pozatrasowego jest także w Arinsal. Atrakcją jest tam nadto popularna trasa The Marrades – ma ponad 1000 m deniwelacji i zjechać nią można do samego centrum miejscowości, które jest również centrum życia nocnego w tym rejonie Andory. Prócz wariantów o najwyższym stopniu trudności są tam też jednak i nartostrady bardziej przystępne, a koleją gondolową można dostać się do trzeciego z obszarów Vallnord, czyli Pal, który już idealnie nadaje się dla rodzin oraz początkujących.

Osobnym, acz silnym, magnesem są butiki z nietuzinkowymi artykułami w wolnocłowych cenach oraz luksusowe Caldea Thermal Spa.

Andora nie stałaby się jednak zapewne atrakcyjnym celem wyjazdów dla narciarzy z całego kontynentu, gdyby nie cechy jej mieszkańców: pracowitość i życzliwość. Bo to oni, prócz gór, śniegu i zabytków, tworzą klimat tego kraju.

Autor: Miłka Niezgoda

Powyższy tekst pochodzi ze skimagazyn.pl, naszym zdaniem najlepszego w Poslce portalu o nartach i narciarstwie.

Główna fotografia:  Nelson Lourenço


Podziel się!
Oceń ten post: 4  

 

Komentarze


Ten wpis nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy.

Nowy komentarz

wymagane

wymagane (niepublikowane)

opcjonalnie

Słowa kluczowe