POLUB NAS

Wspomnienia z dawnej Etiopii - fotorelacja Piotra Smirnowa

Etiopia Afryka Fotorelacja Piotr Smirnow

Sty 08, 2016, 13:24 1 13 PiotrSmirnow

 
Jakiej dawnej? Przecież to było w 2002 roku, w nowym tysiącleciu postępu i technologii. Pamiętam, że przed tamtą wyprawą dużo informacji na temat Etiopii znalazłem w Internecie. Wojna z Erytreą już się skończyła. W głowie wciąż miałem obrazy z „Cesarza” i opisy z „Hebanu”, a do Addis uruchomiono niezłe połączenia z Europy. Nic tylko ruszać. Byle jeszcze zdążyć przed komórkami, bo przed Coca Colą już się raczej nie da ( *) Przypis o Coca Coli).

Jakiej dawnej? Przecież to było w 2002 roku, w nowym tysiącleciu postępu i technologii. Pamiętam, że przed tamtą wyprawą dużo informacji na temat Etiopii znalazłem w Internecie. Wojna z Erytreą już się skończyła. W głowie wciąż miałem obrazy z „Cesarza” i opisy z „Hebanu”, a do Addis uruchomiono niezłe połączenia z Europy. Nic tylko ruszać. Byle jeszcze zdążyć przed komórkami, bo przed Coca Colą już się raczej nie da ( *) Przypis o Coca Coli).

W tę podróż ruszyłem ze starym, sprawdzonym kumplem. Wielu znajomych, dla których Etiopia była wyłącznie synonimem suszy i głodu pytało nas: „Po co wy tam jedziecie? Co będziecie jedli?”. My jednak dobrze wiedzieliśmy po co tam jedziemy i nie spodziewaliśmy się większych problemów. 

Pierwszego wieczoru w Addis spotkaliśmy parę podróżników, którzy właśnie kończyli swój objazd Etiopii. Długo gawędziliśmy i wypytywaliśmy o wrażenia i ciekawe miejsca do momentu, gdy spytaliśmy o której i skąd odjeżdża jakiś transport drogowy.

Zapadła niezręczna cisza. Po chwili ktoś powiedział niepewnym głosem:

- My wszędzie lataliśmy samolotami. Nie słyszeliśmy o nikim, kto przejechał tę całą trasę lądem. Tak się chyba nie da. Nawet Lonely Planet tak to przedstawia.

A jednak dało się. W drodze spotkaliśmy też paru innych plecakowców. Choć naszym najczęstszym codziennym dialogiem było:

- Widziałeś jakiegoś białego?

- Taaa, jedneeego..

Droga była rzeczywiście uciążliwa a w niektórych miejscach jeszcze gorsza. Jednak dzięki tej podróży poznaliśmy dwie Etiopie: tę słynną, historyczną, już wtedy dość turystyczną oraz taką, która pozostała w dawnych czasach, nieznaną dla świata i nie znającą świata. W tej pierwszej byliśmy chodzącymi bankomatami, a w tej drugiej miłymi gośćmi z dalekiej planety czy też współtowarzyszami wyboistych podróży na ciężarówkach. Czuliśmy, że było to prawdziwe odkrywanie, a nie zwiedzanie Etiopii. Tych wrażeń nie zepsuły nawet wszechobecne pchły i pluskwy..

W końcu 2013 roku znów spędziłem kilka tygodni w Etiopii. Podróżując wygodnym autobusem obserwowałem kraj i wspominałem poprzednią wyprawę, która wydawała się być tak odległa. W szybkim tempie dotarła tu cywilizacja wsparta telewizją, Internetem i komórkami. Miło widzieć, że niemal znikły ślady poruszającej nędzy czy głodu. Jednak przy tym wszystkim Etiopia nadal pozostała fascynująca swoją niezwykłą historią, kulturą i krajobrazami...

 

Powyższe zdjęcia pochodzą z prywatnego alubumu Piotra Smirnowa.


Podziel się!
Oceń ten post: 13  

 

Zobacz jeszcze

Kartong Music Festival w ...

W dniach 5-7 lutego 2016r w gambijskiej wiosce Kartong, na wybrzeżu przy granicy z Senegalem ...

Komentarze

  • Gość - minecraft

    This post gives clear idea in favor of the new people
    of blogging, that really how to do blogging.

    Odpowiedz



Nowy komentarz

wymagane

wymagane (niepublikowane)

opcjonalnie

Tags