POLUB NAS

W Amsterdamie

Amsterdam holandia Wanda Grudzień Europa

Gru 19, 2016, 07:19 1 1 WandaGrudzien

 
Z Maastricht do Amsterdamu przyjechałyśmy pociągiem, obserwując przesuwający się za oknem płaski krajobraz, co przypomniało mi przechwałki współlokatora naszej couchsurfingowej hostki, który będąc Holendrem z krwi i kości, próbował nasz przekonać, że znajdujące się w pobliżu ich miejsca zamieszkania 300-metrowe wzgórze, to jedna z większych atrakcji w okolicy. Gdy znudziło mi się wyglądanie przez okno, przeszłam do rozmyślań nad tym, dlaczego w pociągach NS jest darmowe wi-fi, ale za to nie ma gniazdek z prądem. Niestety, nim udało mi się rozwiązać tę zagadkę, już byłyśmy na miejscu.
W Amsterdamie spędziłyśmy w sumie dwa dni wypełnione spacerami wzdłuż kanałów, uciekaniem przed pędzącymi rowerami i wdychaniem oparów marihuany, które zagryzałyśmy stroopwaflami. Byłyśmy na Free Walking Tour, gdzie udało mi się wygrać dla Polski "Puchar Narodów" (czyli ekologiczne orzeszki ziemne w białej czekoladzie) za poprawne odpowiedzi na pytania przewodnika. Niestety, było to chyba jedyne darmowe oprowadzanie, którego nie polecam - miałam wrażenie, że opowieści o zabytkach i historii były tylko dodatkiem do reklam co drugiego mijanego przez nas sklepu czy baru. 
Noc spędziłyśmy na lotnisku, bo stwierdziłyśmy, że nie mamy zaufania do osoby, która zaproponowała nam nocleg na Couchsurfingu, a ho(s)tele kosztowały od 50 euro wzwyż. Wcześniej zapewniłam Alę, że to żaden problem, biletów nikt nigdy nie sprawdza, a ochronie jest w sumie wszystko jedno, bo nocą na lotniskach i tak kręci się całkiem sporo ludzi. Koło dziewiątej wieczorem byłyśmy już na Schiphol, znalazłyśmy dobrą miejscówkę i rozbiłyśmy obóz, aż tu nagle koło dziesiątej wieczorem podszedł do nas ochroniarz i zapytał... czy mamy bilety, bo przed północą ochrona obejdzie wszystkie czekające osoby i o to zapyta. Szybko zaczęłyśmy ściemniać, że uciekł nam pociąg i samolot, wszystko w ogóle nam uciekło, nie mamy już pieniędzy, czekamy na przelew od rodziców i liczymy na to, że jutro uda nam się złapać jakiś samolot, bo przecież zaczyna się nowy semestr na uczelni i w ogóle. Facet spojrzał na nas ze współczuciem i stwierdził, że musimy tę historię powtórzyć tym innym ochroniarzom, to może pozwolą nam zostać, ale w sumie może być ciężko.

Następne półtorej godziny spędziłyśmy na nerwowym omawianiu strategii, usztywnianiu się na widok każdego faceta w mundurze i pośpiesznym ładowaniu telefonu ("Wszystko wszystkim, ale jak nie będzie na czym złapać wi-fi, to będzie koniec świata"). W międzyczasie widziałyśmy, jak ochrona sprawdza ludzi na dole (siedziałyśmy na piętrze przy schodach), jak wdaje się z nimi w kłótnie i jak ich gdzieś odsyła. Wreszcie jeden z policjantów przeparadował przed nami, uśmiechnął się i powiedział "hey" podejrzanym tonem. Napięcie wzrastało. Jednak do 23:45 nikt do nas nie podszedł, sytuacja się uspokoiła, a ochroniarze zniknęli z pola widzenia. Stwierdziłyśmy, że w takim razie idziemy spać.

Noc minęła niezakłócenie.



Autorką powyższego wpisu jest Wanda Grudzień.

Podziel się!
Oceń ten post: 1  

 

Zobacz jeszcze

Kraków w ferie

Wycieczka w ferie z młodszą siostrą. Najpierw była przejażdżka pendolinem (och, och, te opływowe kształty ...

Helsinki

O barbarzyńsko wczesnej porze wychodzę z hostelu, którego chyba jedyną zaletą było położenie, bo znajdował ...

Kolorowy Luksemburg

Dziś zapraszam Was na spacer po Luksemburgu, ale zanim go rozpoczniemy, nadszedł wreszcie czas na ...

Z wizytą w Toledo

Wycieczka do Toledo była drugą (i ostatnią ;) ), na którą wybrałam się ze swoją host rodzinką ...

Barcelona - Montjuïc i ...

Dzień zaczynamy od wspinaczki na wzgórze Montjuïc, które nie jest zbyt wysokie, ale mimo to ...

Madryckie Lavapiés - sztuka ...

Moja chętka na sztukę uliczną nie została zaspokojona po wizycie na El Rastro, postanowiłam więc ...

Finisterre - Muxía (28 ...

Budzimy się dość późno i późno wyruszamy do Muxii. Friedrich jeszcze śpi, więc zostawiamy mu ...

Torino di Sangro. Rowerem ...

Ostatni dzień pobytu we Włoszech mogliśmy przeznaczyć na to, na co tylko mieliśmy ochotę. A ...

Czar Wilna

To była moja druga wizyta w Wilnie, ponieważ stolicę Litwy miałam okazję odwiedzić jeszcze w ...

Hala Stulecia i Ogród ...

Mój samolot z Bolonii lądował we Wrocławiu, więc umówiłam się z mamą i siostrą, że ...

Sztuka uliczna w Berlinie

Korzystając z wolnego po świętach wielkanocnych, wybrałam się do Berlina, żeby odwiedzić stare śmieci. Sporo ...

Irlandia - Crosshaven (Bun ...

Pierwszą rzeczą, którą spakowałam, jadąc do Irlandii, były treki. Zielone wzgórza, owce i morze coś ...

Życie jak w Madrycie...

Rano żegnamy się z naszymi hostami i ruszamy na podbój Madrytu. Miasto ma swój specyficzny ...

Letzter Tag in Berlin ...

Mojego ostatniego dnia w Berlinie udało mi się wreszcie wejść na szczyt wieży telewizyjnej. Moim ...

Komentarze

  • Gość - choc

    Hi there, just became aware of your blog through Google, and found
    that it's truly informative. I'm gonna watch out for brussels.
    I'll appreciate if you continue this in future.
    A lot of people will be benefited from your writing.
    Cheers!

    Odpowiedz



Nowy komentarz

wymagane

wymagane (niepublikowane)

opcjonalnie

Słowa kluczowe