POLUB NAS

Powrót do Gwinei Bissau cz.I

Piotr Smirnow Afryka Gwinea Bissau Barbosa Senegal Bubaque Bijagos Canhabaque Festiwal Kartong Gambia

Gru 05, 2017, 13:38 1 0 PiotrSmirnow

 

6 lutego 2016, 16:51

Znów jak w domu! Tambakuruba, starzy kumple i oczywiście -> Kartong Music Festival ! 

8 lutego 2016, 18:47

Zmęczeni festiwalem, niewyspani, ściśnięci i ugotowani w ciasnym, chyba stuletnim peugeocie 504 (sept-place), dotarliśmy do hoteliku Le Perroquet w Ziguinchor, gdzie od razu przywitali nas starzy znajomi. Czas na zimne piwo Gazelle, na samym brzegu rzeki Casamance:

8 lutego 2016, 21:58

Limo service to Ziguinchor. Tomorrow similiar transportation to Bissau.

9 lutego 2016, 12:33

Kilka minut na formalności i kilkanaście na pogawedkę z sekretarzem konsulatu. Mamy już wizy do Gwinei Bissau i za chwilę wyruszamy dalej na południe. Na granicy pewnie znów będą chcieli łapówki. Ostatnio wykupiliśmy sie zupką w proszku :)
Za to w Bissau do końca tygodnia trwa karnawał. Całe miasto imprezuje...11 lutego 2016, 03:07

Podróż 'limuzyną' z Ziguinchor do Bissau. Model ten sam, ale wersja wyposażeniowa troszkę inna..
Bardzo miły i uprzejmy kierowca.
Przekroczyliśmy granicę błyskawicznie i wbrew obawom nikt nas nie nagabywał na żadnym z dziesiątków posterunków policji, wojska, czy celników.
To była prawdziwa przyjemność !


11 lutego 2016, 03:56

Znów w Bissau. Nic się tu nie zmieniło przez ostatnich parę lat. Chyba tylko skończyli odbudowę pałacu prezydenckiego po ostatnim puczu wojskowym. Wytrzyma do następnego przewrotu.. Krótka historia Gwinei Bissau to seria zamachów i konfliktów wewnętrznych, powtarzających się co kilka lat od czasu uzyskania niepodległości, w 1974. 
Dotarliśmy do Bissau Velho - starego Bissau, gdzie znów zamieszkaliśmy w Residencia Proquil. W tej rezydencji jak zwykle nic nie działa - klamki pourywane, drzwi na jedych zawiasach, dziury w ścianach po dekoracjach, które tu wisiały za Portugalczyków.
Za to panuje tu sterylna czystość, bo Companhia Proquil handluje chemikaliami do sprzątania :)
Niestety, tym razem nie ma też bieżącej wody, więc pozostaje nam woda z wiader, czyli typowy afrykański 'bucket shower'.
TIA - This Is Africa !



Mieszkamy tu:

Załączam parę zdjęć z Bissau Velho i nadmorskiej promenady.

12 lutego 2016, 15:04

Wypływamy promem na wyspę Bubaque. Planowaliśmy tym razem ominąć archipelag Bijagos, ale nie dało rady. Musimy odwiedzić starych znajomych...

Nasza obecna lokalizacja:

14 lutego 2016, 16:06

Znów jesteśmy na Bubaque, głównej wyspie archipelagu Bijagos. Jak na Gwineę Bissau to miejsce jest dość turystyczne. Razem z nami promem przypłynęło z dziesięciu białasów.. 
Zmian na pierwszy rzut oka nie widać. Jednak przy głównej drodze pojawiły sie latarnie, a sieć MTN ma niezły internet.
Jesteśmy co chwila w gościach u starych przyjaciół, aż brakuje nam wolnych terminów .. Emotikon smile
Wokół sielanka.
Tylko znajomy Hiszpan, który na codzień pracuje w szpitalu w Bissau iprzyplynął tu na weekend, wyszeptał mi wieczorem przy piwie, że nie wie jak długo jeszcze zniesie to, że codziennie kilkoro dzieci umiera na jego rękach...



Nasza obecna lokalizacja:11 17.937 N 15 49.738 W 

14 lutego 2016, 23:21

Spotkanie z przyjaciółmi.

Nie znamy tej pani i ona nigdy dla nas nie gotowała!

16 lutego 2016, 20:12

Wczoraj, razem z Melchorem, naszym starym znajomym Hiszpanem, który zamieszkał na Bubaque, popłynęlismy rybacką łodzią na pobliską wyspę Canhabaque. Rozbiliśmy obozowisko na dzikiej plaży. Trochę jak na Mazurach, ale z jednej strony pustka z paroma czekającymi na okazje sępami, a z drugiej hucząca, dzika dżungla.

Nasza pozycja:

https://www.google.com/maps?q=11.247795,-15.762106

16 lutego 2016, 20:52

W międzyczasie poszedłem ścieżką przez dżunglę do pobliskiej tabanki (lokalnej wioski). Parę tradycyjnych gestów powitalnych, niewielki datek i wódz wioski Barbosa usciskał mnie serdecznie, pozwalając rozejrzeć się i porobić zdjęcia.

18 lutego 2016, 23:34

Jeszcze o szczurach:
to, co widzicie na zdjęciach, to są szczury leśne, nazywane tu djikindor (dżikindor), powszechnie jadane na wyspach Bijagos. Najwięcej ich jest na Canhabaque. Widzieliśmy tam nawet dzikiego dżikindora wielkości kota...

18 lutego 2016, 23:42

Wczoraj mieliśmy wypłynąć drewnianą canoa z Bubaque do Bissau. Niestety, rejs odwołali z powodu silnego wiatru i fali. Dziś od rana, razem z dużą częścią wioski, czekaliśmy na potwierdzenie godziny wpłynięcia łodzi. Napięcie wisiało w powietrzu, a jednocześnie wciąż coś się działo w porcie.

Dzieciaki otoczyły Tomka i co chwila nieśmiało starały się dotknąć 'Branco'...

Barakudy i tuńczyki

Ta pani podróżuje z walizką i bagażem podręcznym...

18 lutego 2016, 23:50

Canoa z Bubaque do Bissau miała wyplynąć o 11.00, później o 12.00, później o 14.00. W końcu wypłynęliśmy o 14.40. Czyli calkiem nieźle, jak na 'African Time'. Poważnie!

Na łodzi zapanowało życie społeczne. Zgiełk ludzi, krzyczących ponad stosami tobołów, przemieszany z piskiem, gdakaniem i beczeniem zwierzaków.
Przed Bissau zaatakowały nas muchy końskie. Znudzone towarzystwo obudziło się do zbiorowego polowania i zrobiło się wesoło.
Residencia Proquil była zamknięta na cztery spusty, ale 'Patron' w końcu przyjechał (-> African Time), żeby przydzielić nam pokój. Oczywiście bez bieżącej wody, której nadal nie ma w tej części miasta (-> 'bucket shower'), ale tym razem, dla odmiany - bez prądu. Na szczęście prąd włączyli po paru godzinach. 
Siedzimy teraz przy ciemnej i zakurzonej głównej ulicy Bissau, 300m od pałacu prezydenckiego i posilamy się w przydrożnym grillu..


Nasza pozycja: 11 51.612 N 15 34.929 W 
http://maps.google.com/maps?q=11.86021%2C-15.582

23 lutego 2016, 13:08

Buba
W piątek (19.02) wyruszyliśmy z Bissau i po kilku godzinach jazdy w zatłoczonym 'sept-place' dotarliśmy do miasteczka Buba. Byliśmy zupełnie ugotowani. Nie chłodził nawet pęd powietrza przez otwarte okna.
Buba okazała się troszkę większą wioską. Jednak bardzo ciekawą, bo jest tak daleko od Bissau (ok. 250 km), że mało kto tu zagląda. Prądu nie ma - co najwyżej z generatorów, a woda '"bieżąca" tylko ze zbiorników. Za to ludzie byli bardzo przyjaźni i mili. Wszystkich ciekawiło dwóch 'brancos' z Polski.
Komórki, jak niemal wszędzie w Afryce, działały przyzwoicie. Jednak Internet ledwo ciurkał, więc nie miałem szansy na bieżące wpisy.


Byliśmy tutaj: 11 35.204 N 14 59.611 W 
http://maps.google.com/maps?q=11.58674%2C-14.993

Nie wiem, co oznacza zdjęcie Kadafiego nad butelką piwa, ale oni chyba też nie wiedzą ...;)

Kampania przeciw eboli jest widoczna na każdym kroku. W Gwinej Bissau stwierdzono tylko kilka przypadków, ale główne ogniska wirusa były tuż za granicą.

Jedzenie
W miarę przemieszczania się wgłąb Gwinei Bissau coraz większym problemem stawało sie dla nas jedzenie. W Bubie nie ma żadnych knajp, bo jest tam po prostu bardzo biednie. Wszyscy żywią się sami, gotując na ogniskach albo paleniskach. Najwyżej można kupić jakieś proste przekąski, sprzedawane z kubłów i pojemników przy drodze. Podobnie, jak na wyspach Bijagos, ratowaliśmy się bułkami z sardynkami z puszki. Marokańskie sardynki, dość słabej jakości, można kupić niemal wszędzie, choć dla miejscowych są dość drogie. Z kolei bagietki są tu naprawdę przyzwoite i smaczne. To jedna z niewielu dobrych rzeczy, które pozostawili po sobie francuscy kolonizatorzy - od Indochin po Afrykę Zachodnią. 
Mała Gwinea Bissau, wcześniej kolonia portugalska, jest otoczona byłymi koloniami francuskimi, dominującymi w Afryce Zachodniej.

Wreszcie coś konkretnego do zjedzenia. Zamówiliśmy kawałki kozy z grilla. Twarde i nie przyprawione, ale przynajmniej nie sardynki...

Dzieciaki
Na każdym kroku towarzyszyły nam krzyki przejętych dzieciaków: 'branco, branco !'
Nasze przybycie było dla nich niecodziennym wydarzeniem, a dla maluchów często pierwszym w życiu spotkaniem białego stwora. Po początkowej nieufności zwyciężała ciekawość i zbiorowa odwaga. Zaczynały nas otaczać i nieśmiało dotykać. Za to robienie i pokazywanie im zdjęć zawsze było zborową radością i euforią.

Wszystkich fascynuje piłka nożna. Lubią grać, ale często nie mają czym. Ci kopią starą gumową piłkę. W biedniejszych wioskach nawet takich nie mają. Grają na przykład zbitkiem miękkich śmieci, oklejonych taśmą do pakowania...

© Piotr Smirnow


Podziel się!
Oceń ten post: 0  

 

Komentarze

  • Gość - Jaroslaw

    Świetna relacja, bardzo dziękuję. Chyba się tam wybiorę.
    Mam dylemat - tam czy do Kenii.

    Odpowiedz



Nowy komentarz

wymagane

wymagane (niepublikowane)

opcjonalnie

Tags