POLUB NAS

Jukon - miejsce, do którego wielu nie wraca

Jukon Kanada Bartek Bernabiuk Ameryka Północna

Lip 19, 2016, 09:55 5 16 BartekBernabiuk

 
Każda kolejna wizyta na Jukonie poszerza spektrum uświadamianych możliwości jakie daje to miejsce. Prowincja Kanada, wielkości Hiszpanii, zamieszkana przez niecałe 60 tysięcy ludzi i ponad 10 tysięcy niedźwiedzi. Ludzie żyją w miastach, więc prawdopodobieństwo spotkania misia poza obszarem zabudowanym jest większe niż spotkanie człowieka. To daje ciekawą perspektywę. Jadąc drogą prze Jukon zobaczymy niekończące się przestrzenie pełne lasów i gór. Tak widzi to miejsce większość turystów, podróżujących autokarami, czy camperami. Warto jednak zejść z ubitych szlaków, by zatopić się w fantastycznym spokoju nietkniętej przyrody.

Tym razem udaliśmy się na Chilkoot trail. Szlak to fascynujący nie tylko ze względu na swoje walory trekkingowe, ale również z tego względu, że odzwierciedla trasę, jaką rozpoczynali swoją wędrówkę poszukiwacze złota. Gorączka złota na Jukonie trwała krótko, ale pozostaje metaforą wszystkiego co robimy w naszym cywilizowanym świecie, „gonitwy za…” Ze stu tysięcy ludzi którzy wyruszyli, fortunę zrobili głównie Ci którzy na czas opamiętali się i zaczęli zarabiać na obsłudze pozostałych, zakładając sklepy, składy, restauracje, usługi transportowe. Łącznie pieniądze na gorące zarobiło kilkaset osób.

Na początek wyruszyliśmy do Skagway – miasta abstrakcji. Miejscowość nie miałaby prawa bytu, gdyby nie przypływające do niej co kilka dni gigantyczne wycieczkowce, niosące tysiące spragnionych bezpiecznych przygód turystów. Te tysiące zalewają stylizowane fasady sklepów z biżuterią i „udają że coś robią”. To zastrzyk gotówki który utrzymuje większość ruchu turystycznego na Jukonie i Alasce. Odbijamy w stronę Dyea i tu zaczynamy naszą wędrówkę.

Na przejście szlaku mamy pięć dni, choć można go przejść znacznie szybciej. Wiemy z dziesięciu źródeł jak trudna jest trasa i jak bardzo trzeba uważać na niedźwiedzie gryzli, ale kompletnie zapomniano nam powiedzieć jak bajecznie piękny będzie ten szlak. O tym przekonujemy się sami. Świetnie przygotowane obozowiska, z platformami i skrzynkami na pożywienie (żeby zapach nie ściągał niedźwiedzi). Malownicza trasa, wiedzie przez lasy, wzdłuż rzek i jezior, przez doliny, wzgórza, po obrzeżach jezior, a czasami po kładkach przez bagna. Nie brak też widoków wysokogórskich i całkiem stromych podejść, z powodu których trasa jest uważana za trudną. Szlak pokonuje rocznie kilka tysięcy ludzi. Dla nas to mało, jak na kryteria Jukonu – tłumy. Droga jest jednocześnie najdłuższym muzeum świata. Co kilka kilometrów znajdujemy tabliczki opisujące dane miejsce w czasie gorączki złota. Trudno uwierzyć że w jakimś zagajniku wyrosło nagle miasto na dwadzieścia tysięcy ludzi, by po roku zniknąć bezpowrotnie.

Chilkoot to wspaniały wstęp, okazja do sprawdzenia sprzętu. Dzień po powrocie z trekkingu wylatujemy w gęstej mgle hydroplanem na jeziora Caribou. Pilot wyraźnie nudzi się lataniem w chmurach między szczytami gór. Szczęście że zabrał ze sobą kanapki i kawę, a najważniejsze muzykę, którą podłącza do naszych słuchawek. Nagle wychodzimy z chmur i przed nami ukazuje się obraz jak z bajki. Jeziora Caribou.

Ostry zakręt i lądowanie. Przybijamy do brzegu, wyładowujemy sprzęt. Pytam pilota czy na rzece którą zamierzamy spływać jest jakieś miejsce na ewentualną ewakuację. Pilot uśmiecha się z politowaniem, pokazuje wąski strumień i mówi: „nie przejmujcie się, płyńcie w prawo, z nurtem, aż do mostu. Most będzie za jakieś dziewięć dni.” Acha…

Czas na rzece Liard płynie zgodnie z czasem Jukonu. Rzeka zaczyna się całkiem ostro i zaliczamy kilka kąpieli z całym dobytkiem. Mamy to w programie, więc suszymy ciuchy i ruszamy dalej. Odpowiednie przygotowanie pozwala na spędzenie cudownego czasu w przyrodzie. Najmniejszy błąd… urasta do gigantycznego problemu. Jesteśmy kilkaset kilometrów, przez bagna i góry, do najbliższego człowieka. Nasza percepcja tego faktu z początku nie ogarnia. Po prostu płyniemy. Pierwszego dnia wszystko się zlewa. W kolejnych każdy odcinek rzeki zdaje się być inny. Fascynujemy się układem i kolorami drzew, tamami bobrów, jakbyśmy wcześniej kompletnie nie dostrzegali różnorodności przyrody. Kiedy w nocy wychodzimy w namiotu na siusiu czeka na nas zorza polarna. Zielone obrazy malują się na niebie jak szalone.

Kolejne obozowiska, ryby. Cały czas uważnie. Beczki z jedzeniem daleko od namiotów, kanu przywiązane, sprzęt zabezpieczony. Liard River spływa rocznie koło stu osób. Tłumów nie ma. Są łosie, bobry, karibu, a w krzakach pewnie i miś. Na szczęście tym razem nie jest zainteresowany naszym składzikiem. Na końcu trasy faktycznie jest most.

Ludzii, którzy mieszkają na Jukonie, łączy ta sama historia. Przyjechali tu kiedyś na tydzień, potem na miesiąc, potem na trzy, a potem na zawsze. Wielu przyjezdnych tak wpasowało się w to miejsce, że nie potrafią żyć już nigdzie indziej. Nikt tu nie narzeka na minus pięćdziesiąt zimą. Wszyscy czekają na nią z tęsknotą, mimo że wielu nie ma w domu prądu, ani bieżącej wody. Jukon to miejsce z którego można nie wrócić. Nie tyle ze względu na potencjalne spotkanie z gryzli, ale z miłości do tych bezkresnych przestrzeni, spokoju i ciszy, nie zmąconej naszych chorym wyścigiem, gorączką złota w wersji XXI wieku.

Biuro podróży www.akokan.pl organizuje wyjazdy na Jukon i jest reprezentantem miejscowej agencji specjalizującej się w spływach kajakowych, trekkingach oraz podróżach samochodowych na Jukonie.

Autorem powyższego wpisu jest Bartek Bernabiuk.


Podziel się!
Oceń ten post: 16  

 

Zobacz jeszcze

Panama - nie tylko ...

Jeden z ostatnich niedostępnych zakątków Ameryk. Jedyna przerwa na panamerykańskiej trasie północ południe. Indianie, partyzantka ...

Pułapka Pana Jiro

W Tokio jedną z małych restauracji sushi prowadzi starszy człowiek. Robi sushi od zawsze, robi ...

Dobry czy zły turysta?

Kiedy robimy zdjęcia w popularnych miejscach nie sposób uniknąć na nich postaci ludzi. Niektórzy amatorzy ...

Filipiny Tao i puste ...

Dzisiejsze Filipiny kojarzą mi się z przemijaniem. Świat autentyczny na oczach przemienia się w uniwersalną ...

Komentarze

  • Gość - piter

    świetne !

    Odpowiedz

    • Gość - manicure

      Hello There. I found your weblog the usage of msn. This is a really
      well written article. I'll make sure to bookmark it and come back to
      read more of your helpful info. Thank you for the post.

      I will definitely return.

      Odpowiedz


    • Gość - What is limb lengthening surgery?

      After exploring a number of the blog articles on your site, I seriously like
      your technique of blogging. I bookmarked it to my
      bookmark site list and will be checking back
      soon. Please check out my web site as well and tell me your
      opinion.

      Odpowiedz



  • Gość - Tomek

    Mega! Kiedyś tam pojadę.

    Odpowiedz


  • Gość - Marcel Kucaj

    Przepiękne zdjęcia, przepiękne miejsce. :O Od pewnego czasu marzy mi się wyjazd do Kanady, więc może wkrótce zacznę się spełnianiem marzenia...

    Odpowiedz



Nowy komentarz

wymagane

wymagane (niepublikowane)

opcjonalnie

Słowa kluczowe