POLUB NAS

Ibiza - miejsce gdzie życie zaczyna się nocą

Ibiza Hiszpania Europa Wyspa

Lip 28, 2016, 08:12 0 8 Pedelek

 
Dla jednych raj imprezowy, dla innych raj utracony. Tak czy owak nazwę tej wyspy kojarzy każdy. Ibiza. Biały piasek, lazurowe morze i złota opalenizna – to sztandarowa kolorystyka tej tętniącej życiem, imprezowej stolicy Europy. Pierwsze huczne imprezy były tu organizowane już w latach 80-tych, kiedy to najwięksi playboye z całej Europy ściągali do tego miejsca by spędzić kilka upojnych dni w towarzystwie wesołych i skłonnych do balangowania kobiet. Niedługo potem, wraz z rosnącą popularnością tego miejsca, zaczęto eksportować na tamtejszy rynek ekstazy, które w połączeniu z muzyką miksowaną przez Paula Oakenfolda dawało niezłego kopa. Od tamtego czasu Ibiza szerzyła swą sławę nie tylko na Starym Kontynencie. O imprezach i klubowym życiu było głośno już na całym świecie.

Sezon imprezowy zaczyna się w maju, a kończy we wrześniu. Zawsze wielką imprezą, w najlepszym stylu. Te wydarzenia przechodzą najśmielsze oczekiwania. Nagie tancerki odziane w skąpe stringi i nassutniki dają z siebie wszystko na parkiecie. Czasem jednak tylko się gibają w lewo i w prawo – nic spektakularnego, ale napiksowani imprezowicze mają to gdzieś. Piguły i muzyka spisują się na medal – odcinają takie jednostki od rzeczywistości.

Fot.: MountainAsh

Za dnia wszystko wraca do normy. W zasadzie mało kto by powiedział, że nocą ludziom puszczają tu wodze fantazji. I to bardzo! Saint Antonio – imprezowy kurort wyspy – w ciągu dnia to po prostu zwykła nadmorska miejscowość pełna młodzieży z różnych stron świata. Na głównej ulicy, podobnie jak w Magalufie na Mallorce, znaleźć można szereg knajp i barów, które serwują frytki, hot dogi i drinki. Wszystkie te przybytki już z samego rana o 14:00 witają rzesze skacowanych balangowiczów, którzy ruszają na śniadanie – kufel piwa lub mały szocik wódki. Tak na rozruch. Aż dziw bierze, że ludzie zachlewają się w trupa, kiedy pod ręką mają tak fantastyczne plaże, temperaturę, która praktycznie nie spada poniżej 28 stopni, orzeźwiające morze i tyle innych atrakcji.

Niemniej nawet w ciągu dnia wyspa nie zawodzi. W końcu ci, co po nocnych ekscesach wstali wcześniej nie mogą się przecież nudzić. Jest na to rada. Wizyta w Zoo. To jedna z nietypowych imprez, która przyciąga setki (głównie Brytyjczyków) klubowiczów. Odbywa się w opuszczonym zoo, do którego uczestnicy udają się w imprezo-busie. Oczywiście wszyscy ozdobieni farbami, by choć nieco upodobnić się do zwierząt. W dłoni obowiązkowo plastikowy kubeczek z piwem… albo mocniejszym trunkiem. Na miejscu całości dopełniają pokaz pływania synchronicznego oraz profesjonalne tancerki oraz półnagie i niemniej profesjonalne przebrane za syreny hostessy. Wszyscy jak jeden mąż piją, gadają, rzucają się do basenu i tańczą – o ile to w ogóle tańcem można nazwać. Podskakują jak małpy w amoku, dorzucając gdzieniegdzie ruch ręką, żeby nie było monotonnie.

Fot.: David, Bergin, Emmett and Elliott

Około północy Saint Antonio, jak i wszystkie inne imprezowe kurorty, budzi się do życia i pokazuje imprezowiczom swe prawdziwe oblicze – już nie tak ciche i spokojne jak za dnia. Dźwięki muzyki dobiegają z każdego miejsca. Solidnie nawaleni turyści zaczynają nieśmiało pląsać już na ulicy. W tym stanie, to chyba już dla nich bez różnicy czy są w czy poza klubem. The Boozer, Capone Disco Pub, Tropicana, Akwa, Murhy’s, Top 21, Space, legendarne Amnesia czy Pacha – jeden z najstarszych i najbardziej ekskluzywnych klubów (z gołymi laskami rzecz jasna – w klatce, na rurze i w kieliszku) -  tylko czekają na tych napalonych śmiałków. Tu nie ma żadnych granic czy barier. Możesz spokojnie złapać laskę za tyłek, a rozochocony facet wyciągnie z portek fujarę, którą będzie potrząsał w rytm muzyki. Taki imprezowy folklor.

Fot.: Nemesisdesign / Zachód słońca w Aguas Blancas

Na szczęście większość zalanych w trupa towarzyszy kładzie się spać zanim klubowe przybytki rozpusty otworzą swe wrota przed spragnionymi wrażeń turystami. I to nie byle jakie wrota. Wejście do Pachy kosztuje jedynie 50 funtów, czyli na nasze, gdzieś 272 zł. Taki drobny wydatek… choć ci, co postanowili solidnie wzmocnić się procentami z pewnością będą tak myśleć. Jeśli stać cię na taką imprezę, a do tego dobrze wyglądasz i bierzesz lożę VIP – z pewnością nie opędzisz się od dziewczyn.

Brytyjscy żigolacy już na kilka miesięcy przed wyjazdem latają na siłownię, żeby wyrzeźbić swe ciało, zafundować sobie tatuaż i oczywiście opalić nowo nabyte muskuły na solarium. Przecież nie jadą na Ibizę leżeć na słońcu. Panie zaś fundują sobie drastyczne diety. Te zamożniejsze idą na liposukcję. Wizyta u kosmetyczki i fryzjera w celu wydłużania i powiększania wszystkiego, co możliwe – rzęsy, paznokcie, usta i włosy. Po takich zabiegach imprezowa gawiedź jest gotowa na podbój wyspy.

Takie widoki są nieodłącznym elementem ibizyjskiej rzeczywistości. Co roku rzesze spragnionych wrażeń jednostek ściągają tu, by wreszcie poczuć wolność. To do nich należy decyzja jak postanowią wykorzystać ten przywilej – czy otrząsną się z tego alkoholowego szału i zechcą poznać wyspę, czy raczej zagubią się w labiryncie seksualnych uciech, wyskokowych tabletek i alkoholowych maratonów.

Główna Fot.: Ronsaunders47


Podziel się!
Oceń ten post: 8  

 

Zobacz jeszcze

Gran Canaria dla każdego

Wspaniałe miejsce na leniwe wakacje. Dużo atrakcji, zarówno dla młodzieży jak i dorosłych. Podobnie jak ...

Jak dobrze wynająć auto ...

Trochę taki męski temat, ale z racji tego, że wyjeżdżając na urlop zawsze z kumplami ...

Komentarze


Ten wpis nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy.

Nowy komentarz

wymagane

wymagane (niepublikowane)

opcjonalnie

Słowa kluczowe