POLUB NAS

Hala Stulecia i Ogród Japoński we Wrocławiu

Wrocław Polska Europa Wanda Grudzień

Maj 23, 2016, 17:33 1 3 WandaGrudzien

 
Mój samolot z Bolonii lądował we Wrocławiu, więc umówiłam się z mamą i siostrą, że mnie tam odbiorą, a potem pójdziemy coś pozwiedzać. Zaplanowałam więc wizytę w Hali Stulecia, bo bardzo żałowałam, że podczas poprzedniej wizyty w stolicy Dolnego Śląska nie udało mi się jej zwiedzić dokładniej. Z niewielkimi kłopotami dotarłyśmy z lotniska do centrum, zaparkowałyśmy na niebotycznie drogim (i nowo wybudowanym) parkingu podziemnym obok Hali, a potem udałyśmy się na wycieczkę. Najpierw obejrzałyśmy bardzo ciekawy filmik o historii budynku, potem zwiedziłyśmy wystawę dotyczącą kierunków w architekturze, a na koniec wzięłyśmy udział w mappingu na kopule Hali (który był w porządku, ale, że tak powiem, dupy nie urywał - a za tę cenę powinien).

Następnie wyszłyśmy na zewnątrz z planem obejrzenia pokazu Fontanny Multimedialnej oraz przespacerowania się po Ogrodzie Japońskim, ale najpierw postanowiłyśmy spożyć Currywurst sprzedawany w jednym z food trucków stojących pod Halą. Ja udałam się na zakupy, a mama i Agnieszka miały poczekać na mnie pod pergolą, gdy nagle... nastąpiło niesamowite oberwanie chmury. Lało jak z cebra, a alejki zmieniły się w rwące potoki porywające kosze na śmieci. Kiedy wreszcie przestało, okazało się, że z całej naszej trójki, to ja jestem najsuchsza, mimo że to schronienie dziewczyn (pergola) wyglądało na pewniejsze od mojego (daszek od budki z żarciem). Po deszczu ruszyłyśmy mimo wszystko na pokaz fontanny, ale okazało się, że... utonął w niej jeden z namiotów rozstawionych w okolicy, więc na razie nic z tego nie będzie. :D W tej sytuacji postanowiłyśmy więc najpierw udać się na obiad i wrócić potem na dalsze zwiedzanie, co było zbawiennym pomysłem, bo na niemiłosiernie drogim parkingu znajdowała się też toaleta, a w niej suszarki do rąk, którymi mogłyśmy się trochę wysuszyć. ;)

Po obiedzie (pizza w pobliskiej pizzerii) wróciłyśmy w okolice Hali. Obejrzałyśmy pokaz fontanny, a potem zwiedziłyśmy Ogród Japoński, który bardzo przypadł nam do gustu (i w którym oczywiście przy sobocie nie zabrakło młodych par na sesjach zdjęciowych ;) ). Po tym dniu pełnym atrakcji udałyśmy się wieczorem w drogę do dziadków do Łodzi, o czym dowiecie się więcej w kolejnym poście. :)

Autorem powyższego wpisu jest Wanda Grudzień.


Podziel się!
Oceń ten post: 3  

 

Zobacz jeszcze

Kraków w ferie

Wycieczka w ferie z młodszą siostrą. Najpierw była przejażdżka pendolinem (och, och, te opływowe kształty ...

Helsinki

O barbarzyńsko wczesnej porze wychodzę z hostelu, którego chyba jedyną zaletą było położenie, bo znajdował ...

W Amsterdamie

Z Maastricht do Amsterdamu przyjechałyśmy pociągiem, obserwując przesuwający się za oknem płaski krajobraz, co przypomniało ...

Kolorowy Luksemburg

Dziś zapraszam Was na spacer po Luksemburgu, ale zanim go rozpoczniemy, nadszedł wreszcie czas na ...

Z wizytą w Toledo

Wycieczka do Toledo była drugą (i ostatnią ;) ), na którą wybrałam się ze swoją host rodzinką ...

Barcelona - Montjuïc i ...

Dzień zaczynamy od wspinaczki na wzgórze Montjuïc, które nie jest zbyt wysokie, ale mimo to ...

Madryckie Lavapiés - sztuka ...

Moja chętka na sztukę uliczną nie została zaspokojona po wizycie na El Rastro, postanowiłam więc ...

Finisterre - Muxía (28 ...

Budzimy się dość późno i późno wyruszamy do Muxii. Friedrich jeszcze śpi, więc zostawiamy mu ...

Torino di Sangro. Rowerem ...

Ostatni dzień pobytu we Włoszech mogliśmy przeznaczyć na to, na co tylko mieliśmy ochotę. A ...

Czar Wilna

To była moja druga wizyta w Wilnie, ponieważ stolicę Litwy miałam okazję odwiedzić jeszcze w ...

Sztuka uliczna w Berlinie

Korzystając z wolnego po świętach wielkanocnych, wybrałam się do Berlina, żeby odwiedzić stare śmieci. Sporo ...

Irlandia - Crosshaven (Bun ...

Pierwszą rzeczą, którą spakowałam, jadąc do Irlandii, były treki. Zielone wzgórza, owce i morze coś ...

Życie jak w Madrycie...

Rano żegnamy się z naszymi hostami i ruszamy na podbój Madrytu. Miasto ma swój specyficzny ...

Letzter Tag in Berlin ...

Mojego ostatniego dnia w Berlinie udało mi się wreszcie wejść na szczyt wieży telewizyjnej. Moim ...

Komentarze

  • Gość - Paweł

    Fajny tekst

    Odpowiedz



Nowy komentarz

wymagane

wymagane (niepublikowane)

opcjonalnie

Słowa kluczowe