Torino di Sangro. Rowerem po okolicy

Ostatni dzień pobytu we Włoszech mogliśmy przeznaczyć na to, na co tylko mieliśmy ochotę. A że tego akurat dnia pogoda była ładna, to postanowiliśmy grupowo wybrać się nad morze i wykąpać. Ostatecznie, oczywiście, byłam jedyną dziewczyną, która wskoczyła z chłopakami do wody - jak dla mnie zimno nie było wcale, w Bałtyku nigdy nie jest cieplej. ;) Tyle że zapomniałam, jak duże zasolenie w porównaniu do naszego morza ma Adriatyk, więc już po krótkiej chwili umierałam z pragnienia. Dlatego od razu po kąpieli udałam się z powrotem na nasz kemping, żeby się przebrać, a potem wsiadłam na rower, by odhaczyć kolejny punkt planu na nasz dzień wolny. Na ostatnim spacerze wydało mi się, że w oddali dostrzegam niewyraźnie majaczące trabocco, więc postanowiłam ruszyć w tamtą stronę i zobaczyć, czy uda mi się je odnaleźć.
posted by WandaGrudzien July 15, 2016, 10:05 | 0 | 3