9 najdroższych miejsc na świecie

Udając się na wakacje zazwyczaj zastanawiamy się czy nasz budżet wystarczy nam na cały pobyt. Dość często liczymy każdy wydany grosz. Powody są różne – nie dysponujemy dużymi środkami lub też chcemy zaimponować innym sprytem i zmysłem umiejętnego gospodarowania swoimi finansami. Gdyby tak jednak oderwać się od tej szarej i przykrej rzeczywistości i rzucić się w świat bez limitów, w miejsce, gdzie pytanie „Ile to kosztuje?” nie istnieje? Gdyby tak choć na kilka dni móc pojechać do bajkowego miejsca, gdzie cena nie gra roli? Poniżej przedstawiamy kilka takich miejsc, które należą do czołówki najdroższych destynacji wakacyjnych.
posted by Magda June 03, 2016, 15:34 | 0 | 0

Paryż zimą (fotorelacja)

Moja pierwsza wizyta w Paryżu miała miejsce w 2013 roku. Od tamtej pory odwiedzałam to miasto dwa razy do roku. Powód? Fantastyczne festiwale taneczne. Wraz z grupą przyjaciół jeździłyśmy, a przy okazji i zwiedzałyśmy miasto. Poniżej paryskie wspomnienia...
posted by JoannaOsicka Dec. 20, 2015, 11:18 | 0 | 5

Z wizytą w stolicy Francji, czyli co się dzieje w Metropolis?

Będąc kilka razy w Paryżu nie mogłam obejść się bez odwiedzenia pewnych rekomendowanych miejsc. Z racji tego, że lubię tańczyć od razu skierowano nas w tamte strony, a ja nasłuchawszy jak jest tam fantastycznie wprost nie mogłam się doczekać kiedy się tam zjawię. W końcu ten dzień nadszedł. Listopadowy wypad do stolicy. Pełna energii i zamiarów wyczekiwałam wieczora z niecierpliwością. Nadszedł… niestety wraz z zaskakującą niespodzianką – gorączką. Wykąpana, wystrojona w kieckę, z kolczykami w uszach, ale bez przesady. Kolokwialne „odwalenie się” nie służy dobrej zabawie i szaleństwom tanecznym. W całym barwnym rynsztunku nagle poczułam jak grunt usuwa mi się spod nóg. Zażyłam szybko jakąś tabletkę, a także wzięłam sobie kilka łyków wiśnióweczki. Zimno odeszło, a pojawiło się miłe, rozgrzewające uczucie. Pomimo tego, że łeb mi pękał byłam gotowa na podbicie Metropolis. Tyle się nasłuchałam o tym miejscu, że nie było możliwości, abym zrezygnowała. Udając się w podróż za siedem gór i lasów (mieszkaliśmy w Bobigny, a klub znajdował się na drugim końcu miasta), poczułam, że z każdą minutą jest gorzej, ale zachowywałam dobrą minę do złej gry. Wysiadłszy na ostatniej stacji metra wezwaliśmy taksówkę, żeby dowiozła nas na miejsce. Korzystając z tego, że musieliśmy trochę poczekać, podeszliśmy, do jakiegoś sklepiku, gdzie można było kupić gorącą herbatę. Nie powiem, pomogła.
posted by JoannaOsicka Nov. 30, 2015, 11:03 | 0 | 0