LIKE US

Seszele - jak zobaczyć raj i nie zbankrutować?

Seszele Afryka Wyspy

Sept. 01, 2016, 00:23 2 2 JoannaOsicka

 
Wyobraź sobie wakacje, podczas których możesz nieustannie wygrzewać się na słońcu, a oceaniczna bryza skutecznie obniża temperaturę 30 stopni. To rajskie miejsce, które zostało okrzyknięte mekką bogaczy, ekskluzywnych hoteli i wykwintnych restauracji. Niesłusznie! Tutaj możesz zjeść śniadanie na plaży za 1 euro a mieszkanie wynająć za 35 euro za dobę. Podziwianie lokalnej przyrody – gratis! Trzeba tylko umieć dobrze poszukać i upolować okazję. Takimi szczęściarzami byli Kasia Król, finansistka w firmie Roche, obecnie mieszkająca w Londynie oraz jej narzeczony Stefan. 

Wyobraź sobie wakacje, podczas których możesz nieustannie wygrzewać się na słońcu, a oceaniczna bryza skutecznie obniża temperaturę 30 stopni. To rajskie miejsce, które zostało okrzyknięte mekką bogaczy, ekskluzywnych hoteli i wykwintnych restauracji. Niesłusznie! Tutaj możesz zjeść śniadanie na plaży za 1 euro a mieszkanie wynająć za 35 euro za dobę. Podziwianie lokalnej przyrody – gratis! Trzeba tylko umieć dobrze poszukać i upolować okazję. Takimi szczęściarzami byli Kasia Król, finansistka w firmie Roche, obecnie mieszkająca w Londynie oraz jej narzeczony Stefan. 

Fot.: Fabio Achilli

Fot.: Olivier Cochard-Labbé

J: Kasiu, jakim cudem wpadliście na pomysł wyjazdu na Seszele?

K: Zazwyczaj nasze podróże nie są planowane, decyzje podejmowane są spontanicznie. W przypadku Seszeli było podobnie. Zawsze słyszeliśmy, że Seszele to destynacja pięciogwiazdkowa, że jest tam drogo. W istocie tak było. Ceny wycieczek, które sprawdzaliśmy mimochodem były zawrotne. Aż któregoś dnia znalazłam bardzo tanie bilety – jak na Seszele – za ok. 500 euro. Kupiłam nie wiedząc gdzie będziemy mieszkać, za ile ani i ile pójdzie na atrakcje… Było o co się martwić, bo przewidywaliśmy pobyt półtoramiesięczny. Ale raz się żyje! Po wakacjach na Malediwach wiedzieliśmy czego chcemy – fenomenalny ocean, cudowne plaże, przyroda, spokój.

J: Czy na miejscu było tak, jak sobie wymarzyłaś?

K: Lepiej! Atmosfera była tak fantastyczna, że zaczęliśmy nawet rozważać, czy by nie przenieść się tam na stałe. Wynajmowaliśmy mieszkanie, zamiast – jak zwykle na wyjazdach – pokoju w hotelu, więc szybko czuliśmy się na Seszelach jak rodzina, która mieszka tam od lat. Doba kosztowała nas raptem 35 euro więc paradoksalnie wycieczka na te wyspy, uważane za jedne z najdroższych, a dla nas była jedną z najtańszych eskapad.

J: Gdzie dokładnie zatrzymaliście się? W stolicy – Victorii?

K: Zatrzymaliśmy się na głównej wyspie –  Mahé, a dokładnie w jej północnej części. Nasze mieszkanie było usytuowane tuż przy Beau Vallon Beach, czyli w zasadzie niedaleko Victorii (ok. 15 minut autobusem), co stanowiło niepodważalną zaletę tej lokalizacji.

Fot.: Soseychelles / Police Bay, Mahé

J: Jak żyją na co dzień mieszkańcy archipelagu? Co robią? Co mają w zwyczaju?

K: Okolica, w której mieszkaliśmy była miejscem handlowo-usługowym – restauracyjki, kafejki, sklepy i hotele. Jednak wszyscy prowadzą spokojny, niespieszny, błogi tryb życia. Celebrują czas spędzany razem, w gronie rodziny i przyjaciół. Szczególnie w weekendy – urządzają na plaży pikniki, ogniska, grille. Tańczą, rozmawiają i co i rusz wybuchają śmiechem. Widać w ich życiu równowagę między tym, co zawodowe i prywatne.

S: Fajnie zobaczyć, że w niektórych częściach świata czas nadal płynie inaczej. Jedna z takich zabawnych sytuacji, która obrazuje tamtejsze podejście do życia przytrafiła się w autobusie. W połowie drogi, kierowca zatrzymał pojazd, wysiadł z niego, pobiegł w kierunku plaży, a po dłuższej chwili wrócił… z pękiem świeżo złowionych ryb. Co więcej, pasażerowie wcale się nie złościli. To było dla nich normalne.

J: Czy coś Cię zdziwiło?

K: Na Seszelach w kwietniu zmrok zapada już o 18:00. Autobusy przestają kursować o 19:00, zatem powrót do domu może okazać się nieco kłopotliwy. No chyba, że ktoś zdecyduje się na wypożyczenie auta, co do tanich usług nie należy.

S: Przed wyjazdem czytałem, że Seszele to luksusowy kierunek, gdzie tzw. backpackersi nie są wpuszczani. Do dziś nie można przyjechać na Seszele nie wiedząc, gdzie się będzie nocować. Przed kryzysem w 2008 roku Seszele były zdominowane przez duże sieci hotelowe, a małe pensjonaciki zupełnie nie istniały. Dopiero po 2008 roku stwierdzono, że warto to zmienić i zaczęto umożliwiać lokalnej ludności zarobek w ramach małych, prywatnych przedsiębiorstw. 

J: Jesteście wyraźnie zakochani w Seszelach, nie widzieliście żadnych ciemnych stron tych wysp?

S: Autobusy, które nie pojawiają się na czas. Przyjeżdżają pół godziny albo godzinę po czasie, a czasami zjawiają się dwa na raz. Turysta początkowo może się zirytować, ale lokalni mieszkańcy spokojnie siedzą na przystanku i czekają.

K: O tak! Mam w pamięci taką rzecz! To ohydne! Niedaleko naszego mieszkania był las, do którego mieszkańcy chodzili polować na licznie występujące na wyspach nietoperze. Ustawiali swego rodzaju wędki, którymi „łowili” ofiary. Żartowaliśmy, że potem pewnie pili nietoperzową krew. W sumie niewiele się pomyliłam. Okazało się, że na Seszelach je się nietoperze w curry. Wiesz, my jemy kurczaka curry, a oni nietoperze.

J: Słucham?! Obrzydliwe!

K: Ha, ha, ha, to prawda! Ale z drugiej strony dzięki temu, że na wyspach jest taka mnogość nietoperzy, na Seszelach nie ma tylu much i komarów co u nas w Europie! To niesamowite! Poza tym jest to jedno z nielicznych miejsc na świecie, gdzie nie uświadczysz jadowitych węży czy owadów.

J: Toż to raj!

K: I właśnie dlatego o Seszelach krąży legenda jakoby były miejscem, gdzie powstał Eden. Faktycznie to interesujące, bo sąsiedni Mauritius jest zupełnie inny. Polecieliśmy zobaczyć. Ta sama szerokość geograficzna, klimat i pora roku. Komarów i owadów jest tam niezliczona ilość. Latają, kąsają i uprzykrzają pobyt.

J: Czy trudno było Wam się przyzwyczaić do Seszeli? Zmiana czasu, klimatu, jedzenia?

K: Te czynniki nie stanowiły większego problemu. Seszele emanują spokojem i ta idylliczna rzeczywistość sprawia, że zapomina się nawet o największych problemach. Dla nas to było ważne, zwracamy dużą uwagę na bezpieczeństwo. Chcemy, aby urlop był pozbawiony wszelkich niebezpiecznych i nieoczekiwanych sytuacji.

Fot.: Soseychelles / Police Bay, Mahé

J: Nawiązaliście jakieś znajomości?

K: By nawiązać głębokie przyjaźnie musielibyśmy mówić po kreolsku, który jest podstawowym językiem Seszeli. Z rozmów, jakie prowadziliśmy po francusku (to drugi język wysp) wyłania się obraz mieszkańców archipelagu jako ludzi przyjaźnie nastawionych, bardzo uprzejmych, o dobrych manierach.

J: W jaki sposób zwiedzaliście Seszele?

K: Głównie poruszaliśmy się pieszo lub lokalnym autobusem. Autobus to bardzo tani środek lokomocji. Koszt jednej przejażdżki to ok. 50 centów. Nie to co taksówka! Z lotniska do Beau Vallon zapłaciliśmy prawie 50 euro!

J: Czy jadaliście w restauracjach?

K: Tak, raz na jakiś czas. W okolicy była jedna, która bardzo nam przypadła do gustu - Le Bourgeois. To jedna z droższych restauracji, gdzie danie kosztowało w granicach 15 euro. Poza tym mieliśmy niedaleko bardzo dobrą pizzerię, gdzie można było się posilić już za 3-5 euro. Natomiast jedną z najpiękniejszych restauracji w Beau Vallon jest La Plage Restaurant. Mają stoliki na tarasie z widokiem na plażę i ocean! Chyba przez te atrakcję ceny są odpowiednio wyższe (średnio 26 euro za danie).

J: Co najbardziej zafascynowało Was na Seszelach?

K: Krajobraz. Różnorodne plaże. Nie wyolbrzymiam. Możesz pokonać odległość 20-30 metrów by np. z dzikiej plaży, o ogromnych, dość charakterystycznych skałach i wzburzonych falach wpaść do laguny, ze spokojną wodą wyglądającą niczym lustro.

Poza tym warto odwiedzić Vallee de Mai, które jest częścią Parku Narodowego Praslin. Znalazło się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Po prostu zapiera dech w piersiach. Człowiek obcuje tak blisko z naturą, i to taką, która jest niepowtarzalna i zagrożona.

Fot.: NinaIngenkamp

Fot.: NinaIngenkamp

S: Mnie ujęły wyroby rzemieślnicze. Z radością chodziłem po bazarku i podziwiałem rękodzieło czy jedwabne szaliki.

J: Ile powinien przeznaczyć turysta na tygodniowy wypad na Seszele? Nie mówię o luksusach, ale o przyzwoitym wypoczynku? Mam na myśli wyjścia do restauracji, przejazdy, wstępy do parków, etc.?

K: Jeżeli wybiera się indywidualnie, nie w ramach zorganizowanej wycieczki, wówczas na posiłki będzie potrzebować gdzieś ok. 30 euro dziennie/2 osoby (jeśli będziemy jeść w tańszych restauracjach) za częste przejazdy autobusami i innymi środkami lokomocji (taksówka) 50 euro. Wycieczka, np. na La Digue (prom) ok. 63 euro/osoba.

Fot.: Jmhullot / Anse Marron, La Digue

J: Co byś poradziła osobom, które wybierają się na Seszele?

K: Z pewnością odradziłabym zatrzymywanie się w jednym, konkretnym resorcie. Wszystkie plaże na Seszelach są publiczne, czyli w zasadzie każdy może poopalać się w pobliżu Hiltona czy Kempińskiego. Natomiast te hotele są często znacznie oddalone, zatem wydostanie się stamtąd jest dość kosztowne. Radziłabym ludziom, aby skupili się na poszukiwaniu jakiś pensjonatów lub mieszkań na wynajem, zamiast inwestować ogromne pieniądze w drogie hotele.

Natomiast polecałabym wizytę na La Digue. Można się tam dostać promem, który płynie z Praslin. Kursuje mniej więcej co 1,5 - 2 godziny, 7 dni w tygodniu. Niestety z Mahé mieliśmy tylko 2-3 promy dziennie. Koszt takiej wycieczki to 63 euro w jedną stronę. Mimo wszystko warto! La Digue jest spokojniejsza niż Mahé czy Praslin. Jeśli ktoś potrzebuje relaksu może zatrzymać się właśnie tam.

Fot: Dibaer /La Digue - Anse Source d'Argent

Poza tym mają sporo tanich domków gościnnych czy mieszkań na wynajem, więc można zaoszczędzić nawet kilka tysięcy złotych. Przykładowo, tygodniowy pobyt w hotelu Kempińskim to wydatek rzędu 10 000 zł.

Fot.: Tiarescott

Warto wiedzieć, że na La Digue nie ma samochodów, a jedynym środkiem lokomocji jest rower. Koszt wypożyczenia to jakieś 10 euro za rower dziennie.

 Fot.: Dibaer

J: Jakbyś miała podsumować Seszele jednym zdaniem, to powiedziałabyś, że Seszele są…

K: ... rajem na ziemi, gdzie plaże i przyroda są jednymi z najpiękniejszych jakie kiedykolwiek widziałam.

Fot.: Jmhullot / Anse Cocos

Rozmawiała Joanna Osicka


Share this post:
Rate this post: 2  

 

Related posts

Festiwalowe święto życia!

KARNAWAŁ W RIO DE JANEIRO- jedno z najsłynniejszych wydarzeń taneczno-muzycznych, na które ściągają setki tysięcy ...

Gwadelupa, wyspa podrywaczy

Plaże, szum fal, słońce, dobre jedzenie i jeszcze lepsza zabawa – taką Gwadelupę znamy z opowieści ...

Australia oczami Gosi

Miejsce, gdzie dwóch policjantów jest w stanie zapanować nad kilkusetosobowym tłumem. Kraina, gdzie ludzie w ...

La Città Eterna

La Città Eterna...tym mianem określany jest Rzym. Wieczne miasto. Niezwyciężone, dumne, pełne chawły i ...

Kuba - w krainie ...

Kuba to coś więcej niż piękne widoki i wieczorne dancingi na hotelowym parkiecie. Jaka jest ...

Palma de Mallorca - ...

Gdy ostatecznie dotarłyśmy na upragnioną Carrer de la Carnisseria i wdrapałyśmy się na pierwsze piętro ...

Kilka migawek z pobytu ...

Madryt to jedno z urokliwych miast Hiszpanii. Niestety jest niedoceniane i niknie w cieniu rozsławionej ...

Angolska ropa, czyli rodzinny ...

Angola przeżywa gwałtowny rozkwit. Jest jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek na świecie. – A wszystko ...

Kolumbia - jaka jest ...

Przechadzając się ulicami nie zdziwmy się jeśli ktoś nagle zaprosi nas na kawę czy zapyta ...

Majówka w Lizbonie

Lizbona. Moja miłość od pierwszego wejrzenia. Nie spodziewałam się, że jeszcze przyjdzie mi ją odwiedzić ...

Azerbejdżan - tam gdzie ...

Uprzedzenia i niechęć zamieniły się w sympatię i podziw dla piękna architektury, uprzejmych ludzi oraz ...

Dżungla Amazońska - natura ...

Dżungla to dla jednych miejsce fascynujące, gdzie można zgłębić kulturę i obyczajowość dzikich plemion, dla ...

Norwegia- tu nie ma ...

Fiordy, natura, porywczy wiatr, zorze polarne. Norwegia w pełnej okazałości! 6 miesięcy obserwacji i codziennego ...

Palma de Mallorca – ...

Jak sama nazwa wskazuje na urlopie spędzanym w tym miejscu nie można zachowywać się normalnie ...

Wyprawa na jezioro Bajkał

Jedna wyprawa do Rosji i dwie formy wypoczynku. Typowa turystyka w Moskwie i Petersburgu oraz ...

Karaibski Dr Jackyll i ...

Jak wszystkie wyspy w rejonie Morza Karaibskiego tak i Trynidad i Tobago odznaczają się niebywałym ...

Nigeria - a country ...

Juicy spanks for a disobedient child. Unshaken belief in oneself and high level of self-confidence ...

Nigeria - kraj, w ...

Soczyste lanie dla niesfornego malucha. Przekonanie o własnej wartości i niezłomna pewność siebie. Zamiłowanie do ...

Kuwejt skontroluje Twoje DNA

Już nie tylko zdjęcie. Już nie tylko odciski palców. Kuwejt staje się właśnie pierwszym na ...

Kolonia - świat gier ...

Dla mnie Kolonia to nie tylko gotycka katedra, uroczy brzeg Renu i łakocie firmy Lindt ...

Paryż zimą (fotorelacja)

Moja pierwsza wizyta w Paryżu miała miejsce w 2013 roku. Od tamtej pory odwiedzałam to ...

Wspomnienia z Dominikany

Jedną z pierwszych osób, którą zdecydowałam się podpytać o zagraniczne podróże był mój dobry przyjaciel ...

Majorka - wyspa na ...

Majorka, podobnie jak jej siostra Ibiza słyną z hucznych zabaw ostro zakrapianych alkoholem. Piękne plaże ...

Zakochaj się w Lizbonie

Lizbona to miasto cudów i tego, co większości nas w życiu brakuje - luzu i dystansu ...

Tanzania - kraj kontrastów

Tanzania jeden z tych afrykańskich krajów, do których turyści mogą śmiało podróżować. Ja nigdy nie ...

Comments

  • Guest - manicure

    This blog was... how do you say it? Relevant!! Finally I have found something that helped me.
    Kudos!

    Reply

    • Guest - What causes pain in the Achilles tendon?

      Hi, all the time i used to check web site posts here early in the break of day, for the reason that i love to find out more and more.

      Reply




New Comment

required

required (not published)

optional

Słowa kluczowe