LIKE US

Odkrywamy Indie-cz.I

Istambuł Mumbai Warszawa Elżbieta Wojnarowska

Oct. 13, 2016, 12:23 4 4 ElzbietaW

 
Szalone Sześćdziesiątki na trasie.------------------------------ W młodości rzeczywistość i ustrój nie pozwalały na podróże. Teraz od paru ładnych lat docieramy do odległych miejsc, które tkwiły w naszych marzeniach. Jesteśmy w słusznym wieku, więc nie mamy specjalnych zahamowań ani kompleksów. Za to mamy naprawdę dużą determinację i ciekawość świata. Będąc emerytkami zbieramy nasze skromne środki, żeby realizować te marzenia. A w miarę upływu czasu marzeń wciąż nam przybywa.

Lot Warszawa – Istambuł
Istambuł – Mumbai

Po wylądowaniu w Bombaju odebrałyśmy plecaki, kupiłyśmy rupie indyjskie w oddziale banku Cooka i wyszłyśmy z hali przylotów w ciemną nieznaną nam przestrzeń. Świtało, po obejściu budynku lotniskowego znalazłyśmy punkt wynajmu taxi, odstałyśmy w kolejce i po zapłaceniu 380 inr namierzyłyśmy po numerach naszą taksówkę. Starszy kierowca zerknął na nasz kwit, załadował nasze plecaki, wepchnął nas, zawiązał sznurkiem zamek u drzwi i ruszył na dworzec kolejowy. Jadąc przez miasto (około 50 minut), pierwszy raz zetknęłam się z widokiem śpiących na chodnikach ludzi, patrząc z samochodu myślałam że to jakieś porzucone tobołki albo szmaty. Szarość świtu nie pozwoliła na ostrość widzenia, może i dobrze.

Po przyjeździe na dworzec kolejowy, około 6-tej rano, zobaczyłam śpiących na podłodze ludzi, spod kłębowiska szmat, papierów, chust, wystawały chude brązowe nie obute stopy. Wszystkie ławki były już zajęte, jeszcze wtedy nie wiedziałyśmy że na niektórych dworcach są poczekalnie dla podróżnych posiadających bilety na „droższe klasy” i oddzielne poczekalnie dla kobiet. Stałyśmy objuczone plecakami obok 3 osobowej ławki zajętej przez rozwalonego faceta w mundurze z drewnianą laską w garści, jak nas zobaczył to nieoczekiwanie podniósł się i zwolnił nam upragnione wolne miejsca. Około 7-mej rano pojawiło się więcej policjantów wyposażonych w takie same drewniane lachy, którymi dźgali leżących na ziemi ludzi dając im wyraźnie do zrozumienia, żeby się wynosili.

W oddzielnej kasie przeznaczonej dla cudzoziemców o godz. 8 rano zakupiłyśmy sypialne bilety kolejowe III klasy na godz. 14-tą do Cennaju/Madrasu, wcześniej wypełniając specjalny druk gdzie wpisuje się między innymi nazwiska i wiek podróżnych, numer pociągu, i nazwę pociągu. Oddałyśmy plecaki do przechowalni i wyruszyłyśmy na ulice Bombaju

 Drewniane budy pokryte szmatami, leżące na ziemi garnki, ludzie zachęcający nas do zakupu czegoś tam, ścisk, i niebywały hałas. Ten hałas towarzyszył nam podczas całej podróży po Indiach, tamtejsi kierowcy samochodów, motocykli, rikszarze motorowi i rowerowi, wszyscy oni trzeba czy nie trzeba używają sygnałów dźwiękowych, o kierunkowskazach nie pamiętają i na ogół nie używają. Wyprzedza trąbi, skręca trąbi, z radości trąbi i na wszelki wypadek też trąbi. W napotkanym barze zamówiłyśmy czarną herbatę która po spróbowaniu smakowała jak sama esencja, później już wiedziałyśmy jaką zamawiać, żeby dało radę wypić.

W podstawionym pociągu znalazłyśmy nasze kuszetki, przywiązałyśmy metalową linką nasze plecaki i zmęczone próbowałyśmy zasnąć. W nocy przez nie domykające się okratowane okienka i często otwarte na zewnątrz drzwi, wiało i zimno nie dawało spać. W wagonie nie było przedziałów, zarówno po jednej stronie przejścia jak i po drugiej znajdowały się kuszety.

 Można było korzystać z toalety ale oczywiście kucanej, nie jest to wygodne gdy pociąg trzęsie i nie ma się czego trzymać. Na większych stacjach wskakiwali sprzedawcy jedzenia i napojów, można było za małe pieniądze kupić tradycyjne hinduskie potrawy ale ostro przyprawione.

Madras

Po 27 godzinach jazdy pociągiem, wysiadłyśmy w gorącym Madrasie inaczej Cennaju. Niestety miejsce gdzie chciałyśmy zamówić taxi w systemie prepaid było nieczynne. Natychmiast zostałyśmy otoczone przez kierowców którzy zasypywali nas różnymi ofertami. Po dogadaniu ceny (900 inr) ruszyliśmy wreszcie z wybranym taksówkarzem do Mamalapuram nadmorskiej miejscowości położonej nas Zatoką Bengalską. Po 2 godzinach jazdy dojechałyśmy i znalazłyśmy pokój z łazienką za 1000 inr za noc (chcieli 1200) w hotelu który wcześniej namierzyłyśmy w przewodniku Lonely Planet. Dodatkową atrakcją był również nieduży basen z którego rzecz jasna korzystałyśmy.

Wieczorem poszłyśmy z Joasią coś zjeść. Trafiłyśmy na rybną restauracje gdzie Joasia zamówiła krewetki ja niedużą rybę i zimne piwo. Przy sąsiednim stoliku siedział, jak się później okazało, współwłaściciel tej knajpy w towarzystwie sympatycznych turystów z Anglii, jedli dużą, smażoną białą rybę. W pewnym momencie współwłaściciel zagadał do nas pytając skąd jesteśmy a po chwili bez ceregieli wrzucił na nasze talerze spore kawały białej barakudy, była świetna. Najedzone, po wielu godzinach lotu, po 8 godzinach czekania na dworcu kolejowym w Bombaju, po 27 godzinach jazdy pociągiem, nareszcie mogłyśmy położyć się do normalnego łóżka a Laura (wylosowała) na materacu na podłodze.

 Mammalapuram

Następnego dnia znalazłyśmy małe biuro turystyczne, jest ich w Indiach sporo, na ogół wielkości kiosku ruchu. Po 3 minutach oczekiwania przybiegł, gubiąc po drodze sandały sympatyczny hindus, który po wysłuchaniu naszych oczekiwań opracował dla nas plan pobytu i zwiedzania pobliskich miejscowości. Będąc we trzy dzieliłyśmy koszty co pozwoliło nam wynająć samochód (z kierowcą) na parę godzin albo na cały dzień nie rujnując zbytnio naszych indywidualnych funduszy.

Mammallapuram to portowe miasto założone w VII wieku przez dynastię Pallawów zaliczone do Światowego Dziedzictwa Kulturalnego UNESCO. Drugiego dnia pobytu wynajęłyśmy motorową rikszę (za 300 INR) i zwiedziłyśmy wszystkie świątynie a także wykute w skale groty i sanktuaria.,

Na późną kolację poszłyśmy do znajomej już restauracji rybnej na świeżo złowioną rybę, którą wcześniej wybrałyśmy z półmiska. Takie pyszne świeże ryby mogłabym jeść codziennie. O 9-tej wieczorem byłyśmy umówione z Samsu, pracownikiem biura podróży, który wręczył nam wcześniej zamówione u niego bilety lotnicze z Cennaju do Varanasi z międzylądowaniem w New Delhi (około 150 dolarów, 1 dolar ok. 2,20 zł.) i przypomniał o czekającej nas następnego dnia 2-dniowej wycieczce.

Kancipuram

Kierowca podjechał punktualnie, po 2 godzinach jazdy dojechałyśmy do Kancipuram, kolejnego świętego miasta hinduskiego, będącego od VI do VIII wieku stolicą Pallawów. Znajdują się tam świątynie Siwy oraz Wisznu. Wykute w blokach skalnych postacie i rzeźby czekały na mnie, na mój dotyk i podziw 14 wieków.

Wieczorem, bezpośrednio z Kancipuram pojechałyśmy do Tiruvannamalai, gdzie z trudem znalazłyśmy wolny pokój w hotelu Harikriszna za 700 INR z łazienką. Ciepłej wody w większości hoteli typu „budżet” nie uświadczysz. Oczywiście mówią, że jest, ale w rzeczywistości jest to woda letnia a nie ciepła, zresztą zupełnie wystarczająca przy tych temperaturach.

Tiruvannamalaj
Trafiłyśmy na festyn w tym najświętszym z miast rejonu Tamilnadu. Wszędzie mnóstwo pielgrzymów przemieszczających się między świątyniami a główna Świątynia Arunacaleśwara to teren 10 ha. To co znajduje się na terenie świątyni trudno ogarnąć wzrokiem, z każdej strony ukazuje się kolejna wieża pokrytą setkami płaskorzeźb i rzeźb, kolejny dziedziniec, kolejne sale z rzeźbionymi kamiennymi kolumnami. Najstarsze części pochodzą z XI wieku a sama świątynia poświęcona jest Siwie. Wyższe partie wież zajęte były przez małpy, które nie były zbyt natarczywe i nie zbliżały się do ludzi.

Tekst i zdjęcia autorstwa Pani Elżbiety Wojnarowskiej.


Share this post:
Rate this post: 4  

 

Related posts

Odkrywamy Indie - cz.III

O piątej rano pobudka i motorikszą jazda na dworzec kolejowy. Po 7 godzinach dojechałyśmy do ...

Odkrywamy Indie - cz. ...

To był nasz ostatni dzień pobytu na południu Indii nad Zatoką Bengalską, chciałabym tam jeszcze ...

Nepal. Przed tragedią - ...

Szalone Sześćdziesiątki na trasie.------------------------------ W młodości rzeczywistość i ustrój nie pozwalały na podróże. Teraz od ...

Nepal - Przed tragedią

Szalone Sześćdziesiątki na trasie.------------------------------ W młodości rzeczywistość i ustrój nie pozwalały na podróże. Teraz od ...

Comments

  • Guest - manicure

    Your way of telling the whole thing in this article
    is genuinely pleasant, every one be able to effortlessly understand it, Thanks a lot.

    Reply

    • Guest - choc

      Hello There. I found your blog using msn. This
      is an extremely well written article. I'll make sure to bookmark it and come
      back to read more of your useful information. Thanks for the post.
      I will definitely comeback.

      Reply


    • Guest - choc

      Thanks very interesting blog!

      Reply



  • Guest - Foot Complaints

    It's not my first time to go to see this website, i am browsing this web page dailly and get good information from here everyday.

    Reply



New Comment

required

required (not published)

optional

Słowa kluczowe